15 lipiec 2008

Pakistan, Lahore

Dwa dni temu opuscilismy Indie. Subkontynent skopal nam tylki monsunowa duchota, atakami grypy i sensacjami pokarmowymi. Indie sa tak intensywne, ze nie pozostawiaja miejsca na nic innego oprocz kompromisu, mimowolnej zgody na wszystko, poddania sie i plyniecia z pradem. Nie stawiaj oporu, bo sie niepotrzebnie zmeczysz, nie goraczkuj sie, bo sie spocisz, nie stawiaj sie, bo cie ustawia. Zacisnij zeby i zachwycaj sie ile sie da, przygoda czeka za kazdym rogiem, idz powoli, rozdladaj sie dobrze, magia jest wszedzie.

Pakistan przywital nas upalem, monsunem, powietrzem gestym od skwaru i wilgoci. Przed upalem nie ma schronienia, prysznic nie przynosi ulgi, nie daje uczucia swiezosci, woda nie paruje, wilgoc wszedzie.Klimatyzacja dziala sporadycznie, co chwile wylaczaja prad. Jedyny moment wytchnienia to wyjscie w nocy na dach. Pod nami rozgrzana do czerwonosci metropolia zalana mrokiem nocy, slychac klaksony, warkot silnikow, gwar rozmow, nawolywania z minaretow na modlitwe. Na dachu siadamy na betonie nagrznym jeszcze upalem dnia, brat gospodarza przygotowuje szisze, zanuzamy sie w poswiacie ksiezyca, w wigotnym dymie, slodkim aromacie tytoniu. Pakistan juz ma ten klimat centralnej Azji, juz czuc won mistycznej Persji, tajemnic pustyni, na polnoc Karakorum , na zachod Bolochistan . Dookola nas basn tysiaca i jednej nocy.

W pamieci niedawne chwile w Malezji, nurkowanie, uczucie facynacji wszystkim w podwodnym swiecie. W tej rzeczywistosci te wspomienia sa jakby z innej planety, czy to sie naprawde wydarzylo? Zanurkowac w szklance wody? Pod prysznicem? Zeby chociaz wanna byla ... moze jakas sadzawka sie trafi?
.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

...cos pieknego i nie drogo!!! ;)
Jak tam sprawy urzedowe? Wiza iranska w paszporcie a paszport w kieszeni? pozdro
Sebaka

Anonimowy pisze...

hej mamy nadzieje ze u Was wszystko OK bo cos długo nie ma nowych wpisów.

Pozdrawiamy Was goraco
Kasia i Przemek

Anonimowy pisze...

hop hooop, zabłądziliście? Mniej więcej cały czas na zachód a potem to już będą drogowskazy i jakoś dotrzecie. Całuję! Anna