Ostatnie dni spedzilismy z chlopakami, Mackiem i Rafalem spod znaku neverendingtrip i ich bliskich znajomych - Nikiego i trzech Jasiow Wedrowniczkow. Wieczorek zapoznawczy spedzlismy w KL, dalsze przygody na wyspach Perhentian, wiekszosc czasu w wodzie lub po woda.
Jeszcze niedawno podrozowalismy nie ograniczajac sie czasowo i kierunkowo. Na Perhentianach, kiedy morze oslepiajac lazurem lasilo sie do moich stop a palmy rzucajace zbawienny cien kolyslaly sie na wietrze, scisnelo mnie w gardle ... no nic ... postanowilisy sobie z Ula, ze przyjdzie taki czas, predzej czy pozniej, ze wrocimy do tych klimatow na dluzej, byc moze na zawsze.
Z Rafalem i Mackiem zakumplowalismy sie obrzydliwie, pomysl spedzenia ostatnich dni w Malezji, w ich towazystwie byl strzalem w przyslowiowa 10-tke. Pozdrawiamy serdecznie i do zobaczyska!
Posta pisze juz Indii, jeszcze kilka godzin czekamy na autobus do Kerali, pierwsze kroki w kierunku domu. Dziwnie jakos tak ...
Ponizej kilka fotek z nad i spod wody:

Vamos a la playa, o oo oo!
.
.
.
.
.
.
.
.
.
0 komentarze:
Prześlij komentarz