24 kwiecień 2008
Flirt z przygoda
Po raz kolejny zdazylo nam sie opuscic kraj, w ktorym czulismy sie dobrze i bezpiecznie. Znalismy ceny, kilka podstawowych zwrotow w miejcowym jezyku, wiedzielismy co i jak. Kraj, w ktorym bez wiekszych oporow moglibysmy sie zatrzymac na dluzej, kraj tak piekny i ciekawy, ze kilka lat moglo by nam w nim uplynac w mgnieniu oka. Autostop pozwolil nam zblizyc sie do ludzi. Setki przeprowadzonych rozmow naszkicowalo nam sytuacje spoleczna i polityczna. Ciekawym jest fakt ,ze nawet tam ludzie narzekaja na podobne rzeczy ,jak to ma miejsce w Polsce. Opuscilismy Malezjewraz z jej serdecznymi ludzmi, slonecznymi plazami i jedzeniem, ktore bedzie mi sie snilo jeszcze dlugo po zakonczeniu podrozy. Zawsze kiedy zmieniamy kraj ,nagle wszystko staje na glowie, nagle wszystko jest inne i zasady ktore doskonale sie sprawdzaly jeszcze wczoraj, dzis nie obowiazuja. Inna waluta, inny jezyk, inni ludzie, historia, inny swiat. W tym wszystkim musimy sie odnalesc i to najlepiej od pierwszej chwili, w ktorej sie znajdziemy na nowym terenie. Po co to wszystko? Dlaczego by nie zostac w Malezji? Dlaczego zmieniac kraj tak piekny i spokojny, na tak dziki i niestabilny? Zawsze zadaje sobie te pytania kiedy nastaje czas przekroczenia granicy. Kraj, ktory zostawiamy za soba pelen jest przetartych szlakow, wspomnien i ludzi ktorych chetnie bym jeszcze kiedys zobaczyl, kraj do ktorego wjezdzamy jest ... niewiadoma, niezapisana kartka, tajemnica ktora krok po kroku bedziemy dla siebie odkrywac. Malezje opuszczalem niechetnie, ta leniwa czesc mnie najchetniej zatrzymala by sie na ktorejs z wysp i obserowala jak pora sucha zamienia sie w deszczowa i odwrotnie i tak kilka razy, moja aktywa i zadna przygody czesc (ma na imie Ula:) pcha mnie jednak do przodu ku przygodzie i w nieznane. W zwiazku z tym, niecaly tydzien po opuszczeniu Malezji, siedze w malym drewnianym domku posrod dzungli, na wysepce otoczonej jeziorem o glebokosci 450 metrow, a wszystko to jest kraterem po eksplozji wulkanu, ktora byla tak potezna, ze miala wplyw na pogode na swiecie. Na szczescie wybuch ten mial miejsce 100 tysiecy lat temu i pozostawil po sobie to piekne miejsce jako pamiatke, miejsce, ktore stanowi przedsmak tego wszystkiego co nas w najblizszej przyszlosci czeka. Juz teraz widze Indonezje jako kraj, ktory mozna zwiedzac do utraty tchu, do setek momentow, w ktorym autobus z piekla rodem wypluwa nas ze swych czelusci nieprzytomnych po dobie podrozy, po czyms czego nie smialbym nazwac droga, do momentu kiedy bedziemy sobie w myslach przysiegac - NIGDY WIECEJ ! tylko po to, by dwa dni pozniej zrobic dokladnie to samo. Moze to jakis rodzaj uzaleznienia? Moze ta podroz autobusem to jakis rodzaj kaca po bankiecie przygody, a my jestesmy cpunami nieznanego? Przeciez juz i tak wygladam jak ofiara nalogu, schudlem prawie 15kg, mam zapadniete policzki i fryzure jak by "pierun w rabarbar trzasl" i krew mi sie w zylach gotuje na mysl o kolejnej dawce przygody. Na wyciagniecie reki sa czynne wulkany, mgliste dzungle pelne orangutanow, Kalimantan i Papula> zamieszkana przez dzikie plemiona, tropikalny raj Bali czy Komodo, po ktorym przechadzaja sie smoki,moglbym jeszce wymieniac do jutra. Jest do zwiedzenia ponad 17 tysiecy wysp, po drodze sa trzesienia ziemi, czynne wulkany, fale tsunami i osuwiska ziemi i do tego wizerunek, ktory w mediach miesci sie gdzies miedzy literka p i m w slowie pandemonium. Wyglada na to, ze otworzyl sie przed nami podrozniczy raj, 5 tysiecy kilometrow przygody. Wsiedlismy do tej indonezyjskiej rikszy zapominajac sprawdzic, czy dzialaja hamulce. Wiza konczy sie za miesiac, wtedy sie okaze ...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
5 komentarze:
A propos Tsunami :)) Pamiętasz Łukasz jak wkręcaliśmy Estellę, że Amerykanie są tacy pomysłowi, że podczas wojny wrzucali granaty do podwodnych wulkanów, które wywoływały tsunami?? :D Ale mam z tego bekę jak sobie przypomnę :))
Pozdrawiam Was serdecznie globtroterzy!!
-Patrynio
Pozdrowienia chłopie!, dla Ciebie i Uli. Jestesmy pelni uznania... Piszesz nowa ksiege rodzinna! Koniec z meczenstwem, niech zyje przygoda!
kuzyn Bartek
Hej! Pozdrowienia od ziomali z Malezji - dopiero tydzień temu dojechaliśmy do Polski, a już chciało by sie dołączyć do was gdzieś w Azji. W Pakistanie spędziliśmy prawie miesiąc, czekając na wizę do Iranu. W Iranie niecały tydzień, następnie stopem do kraju.
Baszan (śpiący na chodniku w KL :))
hej lobuziaki! i ja wam na maxa zazdroszcze ciaglego bujania sie..
pozazdroscilem ekipie z 3miasta iranu i na wrzesien znowu iran :)
wielkie buziaki z wawy, powodzenia i wesolosci. piotrek "korea" jankowski
Hej Wszystkim ! Fajnie ze sie ziomki odzywacie :)
Patrycja - pewnie ze pamietam, beka co hyhy ;)
Bartek - Kuzyn, pozdroweczki serdeczne bracie, dzieki za dobre slowa.
Baszan - no wreszcie jakies wiadomosci od was, dlaczego przestaliscie p[isac bloga? To byl najlepszy blog jakiego do tej pory czytalem ... Pozdrowienia dla calej ekipy!
Piotrek - Dawaj czadu brachu! Do zobaczyska gdzies na szlaku.
Dzieki za komantarze, pozdoweczki z Jakarty.
Prześlij komentarz