Rankiem Ula, wyczolgujac sie z namiotu z szerokim usmiechem na ustach, zapytala sie mnie jak czuje sie jako kloszard? Jako kloszard czulem sie niewyspany i polamany, ale za to widok mielismy nieziemski. Namiot rozstawilismy na samym brzegu morza, widok warty wiele singapurskich dolarow, usypial nas szum morza, budzily nas w nocy lokalne, ciekawskie wyrostki. Wczesnym rankiem, kiedy w McDonaldzie pilem kawe, Ula w toalecie robila sie na ubostwo. Generalnie bylo git.
.
.
Z rodzicami spedzilismy niezapomiany czas, dostalismy duzo wsparcia, milosci, zyciowej madrosci. Nie bede tego czasu opisywal, zostawimy to dla siebie. Tesknimy, pozdrawiamy!
Aktualnie jestemy z powrotem w sennym Mersing. Za kilka dni jedziemy posprzatac sobie odrobine w glowach. O tym co nas czeka poczytajcie pod ponizszym linkiem:
0 komentarze:
Prześlij komentarz