.

.
.


.
Po dotarciu do Phnom Penh postanowilsmy sie rozdzielic na kilka dni. Ula pojechala ogladac swiatynie Angkoru, ja pomknalem na poludnie zanurzyc sie po uszy w oceanie. Marzylem o tym momencie jeszcze w Indiach. Czulem, ze dopiero tam bede w stanie zmyc z siebie ten kurz, pot i zmeczenie. Nigdy nie bylem wielkim fanem ogladania budynkow, tak wiec bez zalu zostawilem za soba mozliwosc podziwiania antycznej architektury i ruszylem do poniekad legenarnego Sihanoukville by zazyc kapieli w spienionych falach. Podczas gdy Ula zwiedzala swiatynie Angkoru, balowala na kambodzanskim weselu i zawarla znajomosc z szamanem z Urugwaju, ja wylegiwalem sie na rajskich plazach robiac zupelnie nic.
.
Bezdomne dzieciaki z okolicy Lake Side, Phnom Penh.
Spotkalismy sie kilka dni pozniej z powrotem w stolicy. Bylo kika dni do wigili. Jakos tak zupelnie przypadkiem znalazla sie wokol nas ekipa fajnych ludzi. Pojawil sie pomysl wspolnego spedzenia swiat. Kilka dni pozniej zaprzyjazniony rybak zawiozl cala nasza ekipe na bezludna wyspe w okolicach Sihanoukville. Umowilismy sie, zeby odebral nas za kilka dni. Klimat mielismy malo wigilijny natomiast wspomnienia pozostaly bajkowe. Przy okazji zakumplowalismy sie z naszym rybakiem Ti. Chyba nas polubil, zaprosil nas do siebie na kolacje a innym razem spedzilismy z nim noc na kutrze lowiac ryby i polujac na kalmary.
Spotkalismy sie kilka dni pozniej z powrotem w stolicy. Bylo kika dni do wigili. Jakos tak zupelnie przypadkiem znalazla sie wokol nas ekipa fajnych ludzi. Pojawil sie pomysl wspolnego spedzenia swiat. Kilka dni pozniej zaprzyjazniony rybak zawiozl cala nasza ekipe na bezludna wyspe w okolicach Sihanoukville. Umowilismy sie, zeby odebral nas za kilka dni. Klimat mielismy malo wigilijny natomiast wspomnienia pozostaly bajkowe. Przy okazji zakumplowalismy sie z naszym rybakiem Ti. Chyba nas polubil, zaprosil nas do siebie na kolacje a innym razem spedzilismy z nim noc na kutrze lowiac ryby i polujac na kalmary.
.
Kimaty:
.
.
.
Nie bede pisal o tym, jak w obrzyliwy sposob ludzka glupota, nie tak dawno temu, pokazala swoja twarz w tym kraju, pod postacia czerwonych khmerow, brak mi slow.
.
Nam Kambodza zawsze bedzie sie kojarzyc z ta wigilia na bezludnej wyspie. Serdeczne pozdrawiamy ludzi, z ktorymi na te kilka dni polaczyl nas los.
Kamila, Monika, Tomas, Nunu i Zeb, duzo szczescia ziomy!
.
Ponizej Wigilijne kimaty.
0 komentarze:
Prześlij komentarz