06 grudzień 2007

Tekst ...

... o Chinach w polwie napisany. Dzis mielismy niesamowity dzien - dzungla, wodospady i jeszcze raz dzungla. Douslyszenia niebawem. Pozdrawiamy !

05 grudzień 2007

Splynelismy Mekongiem ...

Ostatnie 2 dni spedzilismy na statku plynac w dol Mekongiem do Luang Prabang. Niestety okazalo sie, ze wszyscy wpadli na ten sam pomysl co my i Laos jest doslownie zalany turystami wszelkiego pokroju. Troche dziwne uczucie, bo od Nepalu podrozujemy sami, wylaczjac maly epizod z Nowozelandczykami w Pakistanie. Tu, niestety, turystyka jest masowa. Ludzie z walizkami, kolesie po silowni, dziewczyny z 3 parami okularow przeciwslonecznych i Amerykanie ... Na statku bylo dosyc smiesznie, kiedy chcac cos sfotografowac podlaczylem teleobiektyw do aparatu wzdudzajac tym dyskretne zainteresowanie i szum komentarzy. Ekipa turystyczna uznala, ze pewnie znam sie na rzeczy skoro mam taka dluga lufe wiec kiedy tylko wyciagalem aparat, zeby cos sfotografowac, dookola mnie od razu bylo kilku amatorow fotografi cyfrowej fotografujac to samo co ja. Momentami, kiedy bylo do sfotografowania cos naprawde kiczowatego jak zachod slonca czy rybak, cala ekipa gromadzila sie na jednej burcie grozac nabraniem wody i dalszymi konsekwencjami. Czujemy sie troche nieswojo w tym wesolym tlumie, bedziemy sie starac zjechac z ubitego szlaku. Pomyslow jest kilka zobaczymy jak to sie potoczy. Tymczasem zdazylem sie wywrocic na motorku, ale obeszlo sie bez wiekszych perturbacji organizmu, zadrapania i siniaki jedynie. Ula na szczescie jechala z naszym znajomym Rogerem, z ktorym podrozujemy jeszcze z Chin. Jutro (jak nie zdazy sie nic bardzo absorbujacego) napisze relacje z Chin i jak Ula poprawi moje bledy, opublikujemy posta ;-)

Tymczasem pozdrawiamy z malarycznych zakatkow globu.

Ula & Lukasz

02 grudzień 2007

Jestesmy juz w Laosie ...

... zdjecia z Chin juz sa wgrane, za kilka dni bedzie tekst. Tymczasem pozdrawiamy i tesknimy.